Zbliżała się 23:00. Właśnie mijała 10 godzina od chwili kiedy zamknęliśmy drzwi naszego mieszkania i wyruszyliśmy w długo wyczekiwaną i planowaną podróż. Nocny lot z Bergamo nie pozwalał nam na podziwianie widoków za oknem jednak kiedy rozpoczęliśmy podchodzenie do lądowania mogliśmy przez chwilę podziwiać rozświetlone nocą miasteczka. Pomimo tego, że niczym szczególnym ten widok się nie wyróżniał to jednak czuliśmy, że w tej ciemności ukryte są skarby.

Jeszcze tylko kilka zwrotów i bezpiecznie znaleźliśmy się na ziemi. Nauczeni doświadczeniami nie byliśmy zdziwieni, że samolot linii Ryanair wylądował przed czasem. Planowane lądowanie o 23:10 w praktyce zakończyło się o 23:03. Te 7 minut miało dla nas ogromne znaczenie, dlatego że ostatni pociąg z lotniska Cagliari Elmas do centrum Cagliari zaplanowano na 23:10.

Zrezygnowaliśmy podczas tej podróży z bagażu dodatkowego (umieszczanego w luku bagażowym) i mieliśmy ze sobą tylko walizkę kabinową oraz plecak. Nie musieliśmy więc oczekiwać na swój bagaż i od razu mogliśmy ruszyć na stację. To był prawdziwy sprint, zaraz po zejściu ze schodków ruszyliśmy zdecydowanie do przodu wyprzedzając wszystkich po drodze. Po wyjściu z terminala do stacji dzieliło nas 900 metrów, a mieliśmy tylko kilka minut zapasu. Postanowiliśmy pobiec, była to nasza ostatnia szansa by tanim kosztem dostać się do centrum, później zostałaby nam tylko podróż taksówką zapewne 10-cio krotnie droższa. Bilety na pociąg mieliśmy już zakupione i wydrukowane poprzez stronę internetową Trenitalia.

Dotarliśmy na peron o 23:07 i kilka sekund po wejściu zamknęły się drzwi i pociąg ruszył. Trochę nas to zdziwiło, bo co prawda takich osób jak my nie było pewnie zbyt wiele, większość miała już załatwione transfery lub wynajęte samochody więc ruszyli do wypożyczalni zlokalizowanej obok terminala, ale jeśli bieglibyśmy nieco wolniej to pociąg odjechałby nam przed nosem i to wcześniej niż zaplanowano. Z drugiej jednak strony jeszcze wiele razy przekonamy się o tym, że na Sardynii rozkłady i czasy są mówiąc ogólnie umowne i nie można aż tak na nich polegać.

Po kilku minutach byliśmy już na miejscu, czyli na głównej stacji kolejowej w Cagliari. Do miejsca zakwaterowania mieliśmy pieszo 600 metrów. Wybór padł na to miejsce głównie z uwagi na cenę i lokalizację. Był to jeden z najtańszych noclegów w tak niewielkiej odległości od stacji kolejowej. Nie wyróżniał się niczym szczególnym, ale mieliśmy tutaj zostać tylko na tą jedną noc, a w praktyce już tylko na 8 godzin. W cenie pokoju otrzymaliśmy zestaw do zaparzania kawy lub herbaty i kilka przekąsek. Nie wychodziliśmy już więc na miasto by coś zjeść i nawet nie wypakowując bagażu poszliśmy spać.

Właśnie w tej chwili poczuliśmy, że nasza przygoda się rozpoczęła, a jutrzejszy dzień przyniesie wiele niezapomnianych wspomnień. Dobranoc kochanie.