Podczas naszej pierwszej podróży na Sardynię wybraliśmy linie Ryanair i bezpośredni lot z Krakowa do Cagliari. Była to także nasza pierwsza podróż samolotem. Niezwykle podekscytowani na dwa miesiące przed wyjazdem postanowiliśmy dłużej nie obserwować zmieniających się cen, a tym samy nie ryzykować zawału serca i zarezerwować bilet.

Po dokonaniu rezerwacji otrzymujemy możliwość wyboru miejsca w samolocie. Wiąże się to oczywiście z dodatkową opłatą.

Pamiętaj, że nie musisz rezerwować miejsca w samolocie i dodatkowo z tego tytułu dopłacać. Miejsce dla Ciebie zostanie przydzielone automatycznie przy odprawie, którą dokonasz bez problemu na tydzień przed wylotem. Więcej o rezerwacji biletów samolotowych dowiesz się z zakładki „Travel Planner”.

Raczej losowo wybraliśmy rząd i miejsce, które jak się później okazało było wejściówką do najpiękniejszego kina w jakim kiedykolwiek byliśmy. Na najcudowniejszy film jaki w życiu mieliśmy okazję oglądać. Na spektakl jakiego się nie spodziewaliśmy!

W owym roku loty z Krakowa do Cagliari odbywały się tuż przed południem, a nie jak to ma miejsce obecnie późno wieczorem. Dlatego też, zdecydowaliśmy się na miejsce przy oknie, a dokładniej przy prawym oknie, czyli miejsce oznaczone literą F. To że wybraliśmy akurat prawą część samolotu, a nie lewą miało kolosalne znaczenie, ale wtedy jeszcze z tego sobie nie zdawaliśmy sprawy.

Zapytasz pewnie, co to za filozofia wybrać miejsce przy oknie, pozostałe osoby także je mają. Otóż wybór miejsca przy oknie faktycznie to żadna filozofia, ale wybór rządu z tym miejscem już tak. Niestety, jeśli nie dopisze Ci szczęście to może się tak zdarzyć, że wybierzesz miejsce przy oknie, ale tego okna fizycznie tam nie będzie. Po prostu istnieją w samolocie takie rzędy siedzeń, gdzie okno jest wymontowane. Są też takie rzędy, gdzie tego okna praktycznie nie ma w całości, bo osoba przed tobą i ty dzielicie wspólnie to okno. Tak się złożyło, że przypadkowo wybraliśmy miejsce przy oknie w rzędzie w którym są dwa okna! Ten rząd to 9 i miejsca A lub F. Dla osób, które pierwszy raz mają okazję lecieć samolotem to miejsce jest idealne. Nawet osoba towarzysząca siedząca obok Was ma możliwość podziwiania widoków w drugim oknie, gdy wy przyklejeni jesteście do pierwszego!

Wraz z chwilą oderwania się samolotu od ziemi uruchomiliśmy tryb „glonojada”, czyli przykleiliśmy się do okna i podziwialiśmy Kraków z lotu ptaka. Wraz z nabieraniem wysokości widok przysłoniła gruba warstwa chmur, więc podziwialiśmy już tylko cudowny błękit nieba i wypatrywaliśmy inne samoloty.

Chmury dały w końcu za wygraną i nad miastem Pula w Chorwacji pozwoliły nam nacieszyć się cudownym widokiem chorwackiej linii brzegowej. W oddali widać było także Wenecję. Widok był przepiękny, ale wiedzieliśmy, że jest to jedynie wstęp do tego co czeka Nas gdy będziemy zbliżać się nad Sardynię. Już tylko pozostało przelecieć nad kontynentalnymi Włochami i wypatrywać brzegów Sardynii.

Pierwszym miastem, które mieliśmy okazję podziwiać była Olbia i jej charakterystyczny terminal promowy. Następnie samolot podążał wzdłuż wschodniego wybrzeża wyspy prezentując ją w całej okazałości. Bez trudu można było wypatrzeć Punta La Marmora, czyli najwyższy szczyt na Sardynii. Jednak najlepsze miało dopiero nastąpić.

Samolot nagle wykonał gwałtowny zwrot w prawo i naszym oczom ukazał się widok nierealny! Ukazał nam się widok linii brzegowej ciągnącej się od Cagliari do Villasiumus. Kilkadziesiąt małych zatoczek z cudownie lazurowym kolorem wody wydawały się być na wyciągnięcie ręki. Nie mogliśmy uwierzyć, że kolor wody jest prawdziwy!

Ten widok pozostanie w naszej pamięci na zawsze! Nie mamy żadnej fotografii, bo nie chcieliśmy ani przez chwilę tracić tego widoku, który trwał przecież tylko kilka sekund, gdy samolot wykonywał zwrot.

Magiczna Sardynia przywitała nas w swoim stylu! A był to dopiero początek przygody…