Jeżeli planujesz pierwszy wyjazd na Sardynię. Jeśli zamierzasz plażować na południu wyspy, czyli na plażach Cagliari, Villasimius lub Chia. Ten wpis jest stworzony dla Ciebie.

Relaksując się na rajskiej plaży nagle usłyszysz – Prego! Good price! – nie reaguj, zignoruj!

Z tym „problemem” zetkniesz się głównie na południu wyspy. A w szczególności w stolicy na plaży Poetto. Także na plażach, gdzie kursują regularne połączenia z Cagliari, czyli Chia, Villasiumus, a także Costa Rei.

Możemy się z Tobą  założyć, że podczas Twojego pobytu na Sardynii, leżąc na plaży Poetto, Villasiumus lub Chia usłyszysz ten tekst w Twoim kierunku wygłoszony. Kto będzie te słowa do Ciebie wypowiadał? Oczywiście czarnoskóry handlarz. Ubrany w tradycyjny strój ala kocyk i targający wielkie wory różnego rodzaju towarów na sprzedaż.

W towary te zaopatrzył się u miejscowego Chińczyka, a następnie sprzedaje je dziesięciokrotnie drożej.

Handlarze Ci maszerują od wczesnych godzin porannych do późnych godzin popołudniowych i próbują wciskać różnego rodzaju towary każdemu plażowiczowi na którego wejdą. Przy okazji wykonują też dodatkową robotę. W trosce o Twoje zdrowie  nie pozwalają Ci zasnąć na plaży, a więc regularnie i w niewielkich odstępach czasu serwują Ci pobudki. W gratisie otrzymujesz od nich porcję nowego piasku na ręcznik, który wydobywają magicznym ruchem spod swoich klapek plażowych.

Mylisz się bardzo, jeśli sądzisz, że raz powiedziane nie, zostanie przez nich zapamiętane.

Temat ten dotyczy głównie najpopularniejszych plaż południowej Sardynii, ale także w innych regionach na tych bardziej popularnych destynacjach się z tym zagadnieniem spotkasz. Handlarze plażowi są wszędzie, także na nadbałtyckich plażach ich spotkasz, ale należy zaznaczyć, że nie są oni tak natarczywi. Chodzą, lub jeżdżą mobilną lodówką wzdłuż plaży, krzyczą co jakiś czas oznajmiając swoją obecność. Jest to jak najbardziej do przeżycia.

Na Sardynii jednak handlarze plażowi są niezwykle irytujący. Zwłaszcza, kiedy masz ochotę zdrzemnąć się w tych cudownych okolicznościach przyrody. Podchodzą do Ciebie co kilka minut i stoją nad Tobą, jakby po mowie Twojego ciała nie mogli wyczytać, że masz już dość ich podchodzenia i wciskania tych rzeczy.

Jeżeli będziesz miał jakikolwiek problem ze stopami, to ostatnią rzeczą jaką zrobisz będzie zakup od takiego handlarza elektrycznego pilnika do stóp.

Przy tej okazji warto wspomnieć o samej wyprawie z Cagliari do Chia, Villasiumus i Costa Rei. Połączenia te obsługuje przewoźnik ARST, a kursy odchodzą z głównego terminalu znajdującego się tuż obok dworca kolejowego, w tym samym miejscu gdzie znajduje się McDonald’s.

Pamiętaj, miejsc siedzących w autobusie jest ograniczona ilość.

Kierowca nie zezwoli Ci na to, byś wszedł do autokaru jeśli brakuje dla Ciebie miejsca siedzącego. Dlatego postaraj się ustawić w miarę blisko drzwi wejściowych. Kursy do tych destynacji są bardzo popularne w sezonie letnim, jednak połączeń nie jest dużo. Z reguły wszyscy wybierają podróż pierwszym porannym połączeniem. Jest tłoczno! Sytuacja może się zdecydowanie pogorszyć, kiedy podjedzie autokar, a drzwi się otworzą.

O ile turyści zachowują w pewnym stopniu porządek to miej na uwadze, że handlarze nie znają reguł dobrego wychowania i porządku.

Za wszelką cenę muszą wejść do tego autobusu i pojechać właśnie tym kursem, bo jest to dla nich jak dojazd do pracy. Pomimo tego, że nie czekali od 30 minut tak jak Ty, to bezpardonowo prosto z marszu wcisną się przed Tobą! Z tego faktu wynikają częste awantury pomiędzy nimi, a kierowcami i kierownikami terminalu pasażerskiego. A znamy wszyscy temperament włoski i możemy sobie wyobrazić w jaki sposób wygląda wymiana poglądów 🙂

Jedno więc chcielibyśmy Tobie przekazać. Nie licz na zachowanie jakichkolwiek reguł i zasad dobrego wychowania podczas wchodzenia do autobusu widząc w swoim otoczeniu wspomnianych handlarzy. Pomimo tego, że wstałeś o 5:30 rano by dostać się do centrum i zdążyć na ten kurs, możesz niestety nigdzie nie pojechać, bo zabraknie dla Ciebie miejsca.

Kilka lat temu, podczas planowania Naszej pierwszej wyprawy na Sardynię, przeglądając internet w poszukiwaniu wszelkiego rodzaju wskazówek i porad zapamiętaliśmy jeden z komentarzy umieszczony pod pewnym wpisem na portalu Onet.

Jeśli nie wiesz na którym przystanku wyjść z autobusu by dotrzeć do plaży, wysiadaj tam, gdzie wysiadają handlarze. Jeżeli po wyjściu z autobusu nie wiesz w którą stronę jest plaża – idź za nimi. Oni na pewno idą na najpopularniejszą!

Przy tej okazji warto wspomnieć też o bezpieczeństwie. Autokar do tych destynacji to mieszanka turystów i czarnoskórych handlarzy plażowych wraz ze swoimi workami pełnymi towarów wątpliwej jakości. Nigdy jednak nie czuliśmy żadnego zagrożenia z tego powodu. Poza incydentem opisanym nieco wyżej, a także poza ich miejscem „pracy”, czyli plażą, nie są oni specjalnie Nami zainteresowani, nie zaczepiają, nie zagadują.

O podróżach komunikacją publiczną będą oczywiście osobne wpisy na blogu.