Podczas pierwszego Naszego pobytu na Sardynii w drodze na plażę Calamosca w Cagliari, stolicy Sardynii – przemknęła Nam przed nogami średnich rozmiarów jaszczurka. Był to widok niezwykle egzotyczny.

Przypatrywaliśmy się wtedy gadowi dobre kilka minut.

Dwa dni później kolejny raz wybraliśmy się na Calamoscę i ponownie rozdeptalibyśmy kilka jaszczurek. Idąc chodnikiem słychać było tylko jak przemykają w zarośla, gdy wyczują jakikolwiek ruch.

Kolejnego dnia podczas krótkiej siesty jaką zawsze fundowaliśmy sobie po powrocie z plaży. Nagle poczułem, że coś mi chodzi po lewej stopie. Pomyślałem… pewnie wredne muszysko albo inny latający i denerwujący owad.

Jakie było nasze zdziwienie, kiedy zobaczyliśmy przemykająca po łóżku jaszczurkę.

Schowała się pod łóżko przyklejając od spodu. Po zdjęciu materaca z łózka i próbie złapania gada, bardzo szybko przeniosła się za szafkę. Kolejna próba złapania, lub nawet wygonienia go tam skąd przyszedł, czyli na taras zakończyła się niepowodzeniem. Ostatecznie wskoczyła pod szafę, a tam już nie mieliśmy żadnej możliwości dostania się.

Prawdopodobnie spaliśmy z tą jaszczurką do końca pobytu.

Jaszczurek na Sardynii jest bardzo dużo. Przy pierwszym spotkaniu jest to widok na prawdę ciekawy i egzotyczny. Nie zwraca się później na nie już żadnej uwagi, bo są wszędzie. Nie tylko na obrzeżach miasta, także w centrum jeśli tylko znajdzie się dla nich jakiś zakątek z krzaczkami. Jeśli więc wybierzecie się na Sardynię patrzcie uważnie pod nogi.